Bez start-upów to nie to samo!

startupy w logistyce

Wielkorotnie już o tym pisaliśmy: świat się szybko zmienia, rynek jest dynamiczny, żeby się utrzymać trzeba być elastycznym i innowacyjnym. Ci, którzy są o „krok przed” oraz oferują wartość dodaną mogą liczyć na zainteresowanie, rozwój i tym samym sukces. Nie wszystko to branża logistyczna może jednak wygenerować sama. Dlatego firmy w niej działające coraz częściej przyglądają się rynkowi start-upów i ich pomysłom, które mogą bardzo wiele wnieść do logistyki. Zarówno start-upy logistyczne, jak i te niekoniecznie „czysto” dla tej działki opracowane cieszą sie zainteresowaniem wśród firm, które chcą być o wspomniany „krok przed”. Scouting, czyli wyszukiwanie startupów, które odpowiadają na konkretne wyzwania w firmie jest już coraz lepiej znaną aktywnością.

Żyjemy w epoce start-upów. Młodych firm, które od swoich kolegów- przedsiębiorstw (które często z usług start-upów korzystają) różnią się tym, że są pewnego rodzaju eksperymentem. Celem jest znalezienie takiego modelu biznesowgo, który będzie przynosił systematyczny dochód. Początki i końce bywają jednak bardzo różne. Bardzo często są one zakładane przez młodych ludzi, którzy odważnie realizują swoje pomysły. Mówi się bowiem, że porażka jest wpisana w DNA tego przedsięwzięcia. Nie mniej jednak kto nie ryzkuje, nie wygrywa. Przykłady? Znane wszystkim Facebook, Google, Uber, Spotify czy nasze polskie Jakdojade.pl. W Polsce powstaje bardzo wiele start-upów, które nie są znane na rodzimym rynku, za to odnoszą ogromny sukces za granicą. Dlaczego tak się dzieje? Czyżby nasz kraj nie był gotowy na powiew innowacji? Wręcz przeciwnie, bardzo wiele dzieje się na tym polu: niemal w każdym mieście organizowane są regularne spotkania start-upowców, rokrocznie wzrasta liczba eventów, podczas których ludzie mają szansę swoje pomysły zaprezentować i dzięki temu znaleźć inwestorów, bądź chętnych do wspólnego przedsięwzięcia (np. Start-up weekendy odbywające się w różnych miastach Polski) . Poza tym polskie start-upy w większości wspierają rynek B2B, dlatego też nie są tak znane jak te B2C. Ich pokaźną listę możemy znaleźć na stronie organizacji, która „jest głosem społeczności start-upów w Polsce”, czyli StartUp Poland (http://startuppoland.org/). Nie wszystkie są jednak w jej ramach zreszone. Dlatego firmy poza współpracą z tego typu instytucjami szukają start-upowych inspiracji również na własną rękę. Tak działa Neuca ze swoim programem NEUkubator, o czym możemy przeczytać w najnowyszym numerze „Logistyka a Jakość” lub na stronie: https://neuca.pl/odpowiedzialny-biznes/neukubator. Również Airbus prowadzi swój program akceleracyjny: Airbus BizLab. Jest to „globalny akcelerator biznesowy na potrzeby przemysłu lotniczego i kosmicznego, dzięki któremu startupy i przedsiębiorcy działający wewnątrz organizacji mogą pracować wspólnie w celu szybszego przekształcania nowatorskich pomysłów w wartościowe biznesy.”* W ramach tego programu rozwijane są m.in.:

- Synergeticon z Niemiec, który oferuje platformę cyfrową, która to ma zapewnić optymalne wsparcie procesów pracy manualnej w produkcji i obsłudze technicznej,
- Velmenni z Estonii/Indii, którego pomysł dotyczy bezprzewodowej technologii bardzo szybkiej transmisji danych przy wykorzystaniu światła widzialnego,
- Teraki z Niemiec, którego projekt zakłada redukcję big data, poprzez oprogramowanie, które w inteligentny sposób redukuje ilość danych z dowolnych czujników IoT.

Są to świetne przykłady firm, których pomysły zostały zaadoptowane na potrzeby branży logistycznej. Zatem jak się mają start-upy zaprojektowane specjalnie dla logistyki?

Ostatnimi czasy w Londynie ogromną popularnością cieszy się aplikacja Quiqup. Zamawiamy odbiór rzeczy z jednego miejsca i dostarczenie jej w inne (w obrębie Londynu). Mogą to być klucze do domu, zapomniany telefon, albo buty na siłownię. Cena zależy od gabarytu „ładunku”, trasy jaką musi on pokonać i godzin kiedy ma się to odbyć. Można powiedzieć, że to taki zuberyzowany kurier miejski. Z nikim nie trzeba rozmawiać, płatność zleca się automatycznie ze swojej karty. W Polsce nie mamy jeszcze takiej aplikacji, ale jest to ciekawe rozwiązanie do integracji sieci kurierów miejskich. Dla firm mamy już podobną aplikację Lets Deliver, która skupia się na dostawach dla firm, zlecanych przez aplikację. Póki co działa tylko w Warszawie i Trójmieście. Liefery,start-up założony przez... Lufthansę działa dla rynku e-commerce. Jest to platforma dostaw ekspresowych dla klientów sklepów internetowych. Firma działa tylko w Niemczech, ekspansja była planowana na rynki zagraniczne, ale Lifery zostało uprzedzone przez lokalne start-upy, które rozwinęły podobne rozwiązania na swoich rynkach. Zostańmy na chwilę przy rynku e-commerce. Bardzo ciekawe rozwiązanie, które optymalizuje całą dostawę jest Way2Send . Integruje ona branżę kurierską, z platformami e-commerce, systemami stacjonarnymi i płatnościami on-line. Umożliwia szybką i kompleksową integrację wszystkich systemów biorących udział w procesach realizacji zamówień dla e-handlu, takich jak platform e-sklepowych czy aukcyjnych, systemów drop-shippingowych, systemów ERP, księgowo-magazynowych, kurierskich, systemów płatności elektronicznych (PayU, DotPay itp.) wraz z systemami WMS. Tak zrobiło np. DTW Logistics, które po wprowadzeniu powyższego systemu wraz z kilkoma innymi zmianami w swoich systemach IT zwiększył wydajność świadczonych usług, skracając czas obsługi przesyłek e-commerce średnio o 35 %**.
Rozwiązania w chumrze dla spedycji i obsługi floty bardzo prężnie się rozwijają dzięki możliwościom jakie daje GPS. Śledzenie samochodów z transportem, może być współdzielone np. z klientem czy magazynierem, sposób użytkowania samochodów (np. nieprzepisowa jazda) lub inne dane dotyczące danego transportu mogą być obserwowane w czasie rzeczywistym. Często wystarczy do tego jedynie numer telefonu kierowcy. Takie rozwiązania proponują TruckApp, Brumgo czy FindWay.


Jak widać branża start-upów nie zna wytchnienia. To co jeszcze wczoraj było innowacyjne, dziś już może być „tylko nowoczesne”, bo ktoś wymyślił coś jeszcze lepszego. Tak jest w każdej dziedzinie, gdzie start-upy powstają. Również w logistyce. Dlatego z pewnością nie raz jeszcze napiszemy o tym co świat logistyki zyskał dzięki pomysłowości mniejszych kolegów.

*http://logistyka.wnp.pl/airbus-bizlab-wybiera-nowosci-w-startupach,269761_1_0_0.html
**https://retailnet.pl/2017/01/26/113721-czas-obslugi-przesylek-e-commerce-skrocony-o-35-procent/

Człowiek 4.0?

MEN ROBOT

Przemysł 4.0 oraz IoT (z ang. Internet of Things, czyli Internet Rzeczy) są pojęciami, które przez postępujące zmiany w otaczającej nas rzeczywistości bardzo zyskały na popularności, szczególnie w sektorze przemysłowym. I tak oto przewijały się w kolejnych artykułach i rozważaniach, aż w końcu ktoś zwrócił uwagę na rolę człowieka wśród tego wszystkiego. Czy maszyny są w stanie całkowicie nas zastąpić? To zależy. Napewno w nadchodzącej przyszłości zmieni się rola człowieka wśród zautomatyzowanych linii produkcyjnych.

Współczesne środowisko biznesowe, praktycznie każdej z branż, jest bardzo dynamiczne, rynek jest niestabilny, a popyt zmienny. Co więcej zmieniająca się sytuacja demograficzna oraz problemy z wykwalifikowaną kadrą pracowniczą nie pomagają. Dlatego firmy muszą być elastyczne i szybko reagować na zmiany. Maszyny można szybko przeprogramować, przebudować, dokupić, a co z ludźmi? W tym niestabilnym otoczeniu może wydawać się, że człowiek jest „spowalniaczem” rozwoju. Czy aby na pewno? W dobie Przemysłu 4.0 i IoT największy wpływ na przemiany w przedsiębiorstwach produkcyjnych mają nowoczesne metody produkcji, a oznacza to nic innego jak współpraca człowieka i maszyny. W „fabryce jutra” człowiek nadal jest nieocenionym zasobem, nie mniej jednak jego rola uległa znaczącej modyfikacji. Wysoki stopień automatyzacji wciąż poddawany jest presji rozwoju. Ogromna ilość podzespołów połączona z maszynami i komputerami generuje jeszcze większy przepływ ilości danych pomiędzy nimi. Mimo, że produkcja jest usprawniana to wszelkie procesy stają się coraz bardziej złożone. W tym oto świecie Człowiek 4.0 stanie się koordynatorem- specjalistą, którego praca nie będzie polegać, tak jak kiedyś, na ręcznej kontroli poszczególnych urządzeń. Człowiek będzie nadzorcą- analitykiem, którego główne zadanie będzie polegało na optymalizacji procesów na bazie zgromadzonych danych (zatem do tego wszystkiego dochodzi jeszcze Big Data, pisaliśmy o nich TU) i wdrażaniu nowych rozwiązań.

Być może brzmi to trochę jak scenariusz filmów o przyszłości, gdzie ludzie bezwzględnie nadzorują pracę robotów, które przez to, że są od nas zależne- są gotowe do buntu. Na chwilę obecną człowiek bardzo dba o roboty (zatem chyba bunt nam nie grozi :)). Roboty i maszyny stosowane w przemyśle znacząco odciążają ludzi fizycznie i zwiększają wydajność pracy. Jak już było wspomniane są też łatwiejsze w obsłudze podczas konieczności wprowadzania zmian, modernizacja linii produkcyjnej jest dzięki nim sprawniejsza. Człowiek może skupić się na jakości produktu, podczas gdy maszyna-robot wykonuje za nas najcięże i najmonotonniejsze zadania. Przykładem takiej współpracy i ideii Przemysłu 4.0 i Człowieka 4.0 jest firma BMW. W fabryce firmy w amerykańskim Spartanburgu od końca 2013 r. wraz z ludźmi pracują cztery roboty: za męczące zadanie przymocowywania folii do ochrony wnętrza drzwi przed wilgocią i dźwiękiem, dotychczas wykonywane ręcznie, odpowiedzialne są właśnie one. Są bardziej precyzyjne i szybsze w tej kwestii, pracownicy wykonywujący wcześniej to zadanie zostali oddelegowani do innych zadań, między innymi do analizy danych i nadzoru nad nimi.

Wszystko to prezentuje się bardzo optymistycznie. Należy jednak pamiętać o wyzwaniach! Maszyny mogą zastąpić człowieka w niektórych dziedzinach, człowiek może stać się analitykiem-koordynatorem, ale musi to robić skutecznie. Cenni w tym wypadku są pracownicy z długim stażem pracy, którzy przeszli wiele etapów rozwoju swoich fabryk i magazynów. Znają tradycyjne zasady funkcjonowania takich miejsc, mogą zatem tą wiedzę odnieść do obecnej „fabryki jutra” i wnieść wiele cennych uwag oraz lepiej interpretować zachodzące zjawiska.

Trendem obserwowalnym dziś w zarządzaniu produkcją i magazynowaniem jest wyodrębnianie w procesach funkcjonalnie zbieżnych modułów. Znajduje to odzwierciedlenie we wdrożeniach konkretnych, wyspecjalizowanych programów i produktów. Mimo rosnącej automatyzacji, to człowiek te wszystkie elemnty integruje. Stąd pojęcie Człowiek 4.0- człowiek, który w „fabryce jutra”, w rzeczywistości Przemysłu 4.0, IoT i Big Data, stał się koordynatorem- specjalistą.

Na podstawie:
http://portalprzemyslowy.pl/automatyka/automatyzacja-robotyka/2271/miejsce-czlowieka-w-przemysle-4-0
http://polskiprzemysl.com.pl/zarzadzanie/czwarta-rewolucja-przemyslowa/

BIG DATA – prawdopodobnie (?) nieskończone źródło wiedzy

big data

Big Data - wyrażenie, które zyskuje popularność na całym świecie, wywołując przy tym skrajne emocje. Jednym kojarzy się z inwigilacją, zbieraniem danych o wszystkich i o wszystkim i ich występnym wykorzystaniu przez wielkie koncerny. Dla innych oznacza to kopalnię wiedzy, która to pomaga w zmienianiu świata na lepsze: usprawnianiu proceów, zwiękaszaniu satysfakcji klientów, byciu „na czasie”.

Jak zatem zdefiniować BIG DATA? Podczas Kongresu Modern Warehouse 2016, na jednym z paneli dyskusyjnych, zostały one opisane jako zbiory informacji o ogromnej objętości, dużej zmienności i różnorodności, przez co wymagają coraz to nowszych i często bardziej zaawansowanych (przez swoją wielkość i zawiłość) form przetwarzania, tak aby podejmowane przez przedsiębiorstwa decyzje były dla nich jak najlepsze i celne, w końcu będą odpowiedzią na faktyczne, zarejestrowane i przeanalizowane zjawiska. W skrócie: firmy pobierają dane, analizują je i wyciągają wnioski, na bazie których podejmowane są decyzje i kierunki rozwoju przedsiębiorstwa/produktu/usług. Negatywne podejście do tego procesu mają Ci, którzy uważają że dane te są pozyskiwane w sposób nielegalny. Zdarzają się takie przypadki, nie będziemy jednak się tu na nich skupiać. Większość Big Data jest pozyskiwana w sposób legalny i wykorzystywana zgodnie z obowiązującym prawem. Jak możemy się domyślić te zbiory danych mają ogromne znaczenie dla każdego biznesu, w tym dla logistyki.

O Big Data mówi się już od jakiegoś czasu, jednak ich wykorzystanie jest wciąż dość słabe. Niewiele firm przekształciło swoje działy analitycze oraz wdrożyło nowe narzędzia, bądź usprawniło istniejące, do eksploatacji danch. Potencjał innowacyjny Big Data jest tak duży, że dylemat związany z wdrażaniem nowych systemów i rozwiązań jest kłopotliwy. Wiele firm ma bogate zbiory danych i zaawansowane narzędzia, ale po prostu nie umie ich wykorzystać ani właściwie zorganizować swoich działów analitycznych. Niestety podobny obraz przedstawia polska branża logistyczna. Najlepiej rozwinią analitykę Big Data w Polsce mają sieci handlowe (głównie dzięki danym z pagaonów, które to pozwalają im lepiej pozać zwyczaje zakupowe swoich klientów) oraz firmy z branży telekom (tak, to wina Big Data, że otrzymujemy liczne telefony z coraz to nowszymi ofertami). W przypadku logistyki źle nie jest, ale mogłoby być lepiej. Systemy WMS popularyzują się, ale wciąż stanowią ogromną innowację, a w sumie powinny być standardem. Firmy boją się inwestować w usługi hostingowe, bo wierzą, że ich serwerownie są dużo bezpieczniejsze. Co więcej ze względu na charakter tej branży ilość danych wynikających z wszystkich zależności i przepływów w logistyce jest ogromny. Stanowi to wyzwanie jak wyłuskać te najważniejsze treści. Dlatego w tym wypadku inwestowanie w gromadzenie i analizę tych informacji może okazać się ryzykowną strategią, ponieważ najpierw należy właściwie zająć się danymi, które już się posiada. Uporządkować dane „papierowe” i przekształcić je w elektroniczne i właściwie skatalogować. Potem możemy wnioskować i podejmować kolejne działania związane z eksploatacją posiadanych i zbieranych informacji. Zarządzanie zapasami, ścieżki kompletacji zamówień, efekywność pracowników, przepływy towarów, trasówki naszej spedycji... to tylko niektóre z obszarów generujących Big Data, których właściwy monitoring i analiza z pewnością będą przynosiły usprawnienia. Według badania Capgemini Consulting „Third Party Logistics Study. The State of Logistics Outsourcing” właśnie Big Data, a właściwie dobrze wykorzystane Big Data, stanie się kluczową kompetencją łańcucha dostaw. Właściwa integracja danych i ich jakość ma przełożyć się na poprawę procesów i tym samym optymalizację logistyki. Poza tym kompleksowe wykorzystanie danych pozwala na wczesne wykrywanie i minimalizowanie ryzyk w łancuchach dostaw. Z roku na rok rośnie liczba podmiotów 3PL, które poprawiają skuteczność w zarządzaniu infromacją.

Powyższe rozważania jedynie nakreślają rosnące znaczenie Big Data. W każdej sekundzie w Internecie przepływa więcej danych, niż 20 lat temu zgromadzono w zasobach sieci. Ocenia się, że sieć Walmart gromadzi każdej godziny ponad 2,5 petabajta danych dotyczących transakcji konsumenckich. Petabajt to trylion bajtów, to inaczej około 20 milionów szafek wypełnionych dokumentami. Te dwa fakty już pokazują nam ogrom informacji, które nas dosłownie otaczają. I choć może to brzmieć strasznie, to nasza przyszłość zależy od tego jakie dane zgromadzimy i jak je zinterpretujemy. Dlatego jest to tak ważne, aby odpowiednio zadbać o wielkie zbiory danych.

Na podstawie tematu numeru „Logistyka a Jakość”- Big Data, listopad-grudzień 2016 + panel ZARZĄDZANIE DANYMI W LOGISTYCE podczas Kongresu Modern Warehouse 2016